Witam jak co tydzień. Problemy z zadłużeniem państw eurolandu przybrały formę kataklizmu. Kryzys objął już praktycznie wszystkie kraje i zagraża istnieniu zarówno strefy euro jak i samej Unii Europejskiej. Brak zdecydowanych pomysłów i decyzji wyjścia z impasu przyczynia się do wzrostu napięcia i niepewności, a to z kolei negatywnie wpływa na rynki finansowe. Tym bardziej może zastanawiać postawa złota i innych metali szlachetnych.
W mijającym tygodniu w Europie mieliśmy do czynienia z całą serią złych wydarzeń i informacji, które kolejny raz pogrążyły rynki. W środę dużym zaskoczeniem dla analityków zakończyła się aukcja obligacji Niemiec, których naszemu zachodniemu sąsiadowi nie udało się sprzedać w przewidzianej ilości. W czwartek agencja ratingowa Fitch Ratings obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Portugalii z BB+ do poziomu śmieciowego BBB-, a agencja Moody's Investors Service Węgrom z Baa3 do Ba1. Z kolei w piątek kolejna agencja, tym razem Standard & Poor’s, obniżyła rating Belgii z AA+ do AA. Na domiar złego rentowność 10-letnich obligacji Włoch cały czas oscyluje w pobliżu poziomu 7%, podobnie Hiszpanii, a Belgii coraz bardziej zbliża się do 6%. Nie pomagają nawet interwencje Europejskiego Banku Centralnego, które nie są w stanie trwale obniżyć wyżej podanych poziomów. Jakby tego było mało, cały czas dynamicznie rosną stawki kontraktów CDS ubezpieczających pożyczkodawców przed bankructwem państw Europy. Ponadto pojawiły się plotki o tym, że Hiszpania wzorem Grecji, Irlandii i Portugalii ma zwrócić się do międzynarodowych instytucji o finansową pomoc. Te wszystkie informacje tylko potwierdzają, że Europa znalazła się na krawędzi przepaści, która grozi recesją na skalę światową. Rośnie ryzyko rozpadu strefy euro i maleją szanse na łagodne wyjście z kryzysu w jakim znalazła się Unia Europejska. Brak silnego i zdecydowanego przywództwa spowodował panikę na rynkach finansowych. Na giełdach dominuje kolor czerwony i nie widać końca spadków oraz poprawy nastrojów. Nastąpiło zdecydowane osłabienie euro oraz ucieczka inwestorów w amerykańskie dolary i obligacje. Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej głosów o konieczności szybkiego wykorzystania Europejskiego Banku Centralnego jako kredytodawcy ostatniej szansy. Kanclerz Angela Merkel jednak sprzeciwia się takim planom. Berlin nie zgadza się na emisje euroobligacji, czym naraża się na coraz ostrzejszą falę krytyki. Przypomina się, że to właśnie Niemcy współtworzyły zasady Paktu Stabilności i Wzrostu, które następnie same złamały w 2003 roku. W dodatku to ten kraj najwięcej skorzystał na wymianie handlowej i ochoczo pożyczał olbrzymie kwoty pieniędzy państwom południowej Europy, a teraz sam blokuje wszelkie inicjatywy zmierzające do zażegnania obecnego kryzysu. Amerykańscy ekonomiści zarzucają Niemcom, że nie są odpowiedzialnym przywódcą, ponieważ nie chcą wziąć na siebie odpowiedzialności za dalsze losy UE, mimo, iż są największym jej uczestnikiem.
Tym bardziej zatem może dziwić postawa złota i innych kruszców. W obliczu tak poważnego kryzysu finansowego i groźby globalnej recesji ceny metali szlachetnych nie chcą rosnąć. O tyle jest to niezrozumiałe, że nastąpiła dalsza eskalacja problemów na Starym Kontynencie, a europejskiemu systemowi bankowemu grozi zawał. Obserwujemy zdecydowany wzrost kosztów zadłużenia, Niemcy nie są w stanie sprzedać swoich obligacji, a ponadto Francja w niedalekiej przyszłości może stracić najwyższy poziom oceny swojej wiarygodności kredytowej AAA. To wszystko powinno sprzyjać kruszcom, jednak rzeczywistość jest inna. Od dłuższego czasu ceny złota oscylują wokół poziomu 1700 $/oz, a srebra w przedziale 31-32 $/oz. Mijający tydzień notowania żółtego metalu zakończyły z kursem 1680,5 $/oz, a jego mniej doceniana kuzynka z ceną 31 $/oz.

Nie sprawdzają się przewidywania analityków, którzy w zdecydowanej większości jeszcze nie tak dawno spodziewali się dalszego wzrostu notowań złota. Mimo optymistycznych prognoz metale szlachetne kontynuują tendencję spadkową. Za zaistniałą sytuację obwinia się fundusze, które zamykają zajmowane pozycje na kontraktach. Jest to wielce prawdopodobne, zważywszy na fakt, że popyt na fizyczne złoto nadal utrzymuje się na rekordowo wysokich poziomach. Nie maleje zainteresowanie na ten kruszec ze strony inwestorów. Tylko w listopadzie fundusze typu ETF kupiły prawie 80 ton i osiągnęły najwyższy w swojej historii stan posiadania tego metalu szlachetnego. Według komunikatu Mennicy Polskiej w Europie zainteresowanie monetami i sztabkami przerosło najśmielsze oczekiwania. Jak się ocenia, w III kwartale tego roku na Starym Kontynencie w celach inwestycyjnych łącznie sprzedano ponad 118 ton złota. Również w naszym kraju kruszec ten cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Niedawno wprowadzona oferta jednego z banków komercyjnych potwierdza taki stan rzeczy. Jak oznajmiły władze tego banku, przedsięwzięcie stało się prawdziwym hitem, a dzienna sprzedaż żółtego metalu w postaci sztabek dochodzi do 3 kg i jest znacznie większa od wcześniej zakładanej (zakładano poziom około 500 g). Dla przypomnienia w naszym kraju oprócz Mennicy Polskiej i NBP sprzedaż fizycznego złota w postaci monet czy też sztabek prowadzą wyspecjalizowane sklepy numizmatyczne, a ostatnio coraz częściej również banki komercyjne.
Kończąc dzisiejszy komentarz nie sposób nie zauważyć, że ostatnia kiepska postawa kruszców w żaden sposób nie wynika z osłabienia popytu na fizyczny metal i najprawdopodobniej obecna sytuacja jest tylko stanem przejściowym. Kryzys finansowy w Europie dalej się rozszerza, z tego też powodu to właśnie złoto i srebro nadal stanowią pewną oraz bezpieczną przystań, którą inwestorzy bardzo chętnie wybierają jako zabezpieczenie dla posiadanych środków.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury kolejnych komentarzy.
Lynx
Treść powyższej wypowiedzi jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza i analizy.
Zgodnie z obowiązującym prawem, kopiowanie i rozpowszechnianie niniejszego tekstu lub jego części jest możliwe tylko za zgodą autora niniejszego artykułu.


