Zapraszam do lektury cotygodniowego mojego komentarza. Jak już wcześniej pisałem, Europa balansuje na skraju przepaści i nadal nic nie wskazuje, żeby szybko wypracowano oraz wprowadzono w życie plan ratujący strefę euro przed upadkiem. Tym bardziej jest to niepokojące, że czas ucieka, problemy dalej się pogłębiają, a politycy niewiele robią. Eksperci ostrzegają przed konsekwencjami i nawołują do szybkiego podjęcia zdecydowanych działań. W ubiegłym tygodniu na fali pozytywnych informacji zdecydowanie poprawiły się nastroje, co szybko znalazło odbicie na giełdach i rynku metali szlachetnych.
W mijającym tygodniu mieliśmy do czynienia z jednym dość szczególnym wydarzeniem, którego nikt się nie spodziewał, a które diametralnie zmieniło nastroje na rynkach. Od dłuższego czasu pogarszała się płynność europejskich instytucji finansowych w obrocie amerykańską walutą. Inwestorzy w obawie przed katastrofą w Eurolandzie, pozbywali się euro i lokowali swoje środki w amerykańskich obligacjach i dolarze. Z tego też powodu w środę rynki finansowe pozytywnie zaskoczyła skoordynowana akcja najważniejszych światowych banków centralnych. Ogłoszona wspólna decyzja sześciu banków centralnych o obniżeniu kosztów operacji swapowych o 50 punktów bazowych zapewnia tym samym zwiększenie płynności w obrocie amerykańską walutą bankom spoza Stanów Zjednoczonych. Tą pozytywną atmosferę w sumie dość słabego miesiąca dodatkowo podgrzały kolejne informacje. Pierwszą z nich była zapowiedź pomocy dla Włoch z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) w wysokości 400 miliardów euro, a kolejną decyzja Ludowego Banku Chin o obniżce stopy rezerw obowiązkowych. Ponadto tego samego dnia po południu napłynęły dobre dane z amerykańskiego rynku pracy. W ten sposób inwestorzy otrzymali potężny impuls, który wywołał prawdziwą euforię na giełdach. Podobnie pozytywnie zareagowały na te wiadomości notowania metali szlachetnych. Pozostaje tylko pytanie na jak długo starczy tego optymizmu? Odpowiedź najprawdopodobniej poznamy już niedługo, bowiem na 8-9 grudnia planowany jest kolejny europejski szczyt, a w poniedziałek 5 grudnia ma dojść do spotkania Sarkozy – Merkel.
Kolejne wystąpienia czołowych europejskich decydentów niczego nowego nie wnoszą w rozwiązanie obecnych problemów finansowych. Toczy się swoista gra, na którą tak prawdę powiedziawszy Europa nie ma czasu. Bez szybkich i zdecydowanych kroków kryzys finansowy wywróci Unię Europejską, a w ślad za nią podąży cały świat. Kluczową rolę w obecnym stanie rzeczy odgrywają Niemcy. Nic dziwnego, skoro to oni są największą gospodarką w Unii i to oni najwięcej łożą środków na jej utrzymanie. Dlatego bez wyraźnej i jednoznacznej zgody tego kraju nie ma najmniejszych szans na przeprowadzenie jakiejkolwiek operacji ratunkowej. Kanclerz Angela Merkel dąży do zmiany europejskich traktatów i wprowadzenia unii fiskalnej, natomiast nie zgadza się na emisję euroobligacji przez Europejski Bank Centralny. Takie rozwiązanie nie jest ani szybkie ani nie rozwiązuje obecnych problemów zadłużeniowych państw członkowskich strefy euro. Wprawdzie konieczność szybkiej nowelizacji traktatów popiera prezydent Francji, jednak w sprawie euroobligacji już pojawia się rozdźwięk na linii Paryż – Berlin. To w znacznym stopniu ogranicza osiągnięcie kompromisu i oddala przyjęcie skutecznego planu ratunkowego. Czas szybko ucieka, a taka gra na zwłokę może dla wszystkich skończyć się prawdziwą katastrofą.
Po dłuższym bezruchu na rynku metali szlachetnych ten tydzień przyniósł wreszcie od dawna oczekiwaną pozytywną reakcję. W środę po informacji o skoordynowanej akcji banków centralnych i dobrych danych zza oceanu cena złota wzrosła o prawie 50 dolarów za uncję, a srebro podrożało o 2,85% i zbliżyło się do poziomu 33 dolarów za uncję. Reszta tygodnia minęła już spokojniej, a notowania metali szlachetnych się ustabilizowały. W piątek na zamknięciu złoto wyceniono na 1746,65 $/oz, a srebro na 32,6 $/oz.

Dla formalności warto odnotować jeszcze jeden fakt z naszego podwórka. W ubiegłym tygodniu mimo zdecydowanej poprawy nastrojów polska waluta nadal wykazywała dużą słabość. Dzięki temu w środę złoto ustanowiło nowy absolutny rekord osiągając cenę 5984 zł/oz. W piątek żółty kruszec zakończył notowania na poziomie 5855,5 zł/oz, a srebro w okolicach 109 zł/oz. Co ciekawe w ciągu mijającego tygodnia cena złota wyrażona w polskiej walucie zyskała na wartości 3%, natomiast w amerykańskich dolarach tylko 1,7%.
Na świecie popyt na fizyczny kruszec nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Nie tylko inwestorzy są zainteresowani nabyciem złota, ale jak się okazuje również państwowe instytucje monetarne. Według informacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego tylko w październiku banki centralne kupiły 21 ton tego metalu. Z kolei w czerwcu i lipcu bank centralny Korei Południowej zakupił w sumie 25 ton złota, a w listopadzie powiększył swoje zasoby o kolejne 15 ton.
Również na rynku krajowym zainteresowanie złotem nie maleje. Jak niedawno poinformował dom maklerski Noble Securities, jego oferta nabycia fizycznego kruszcu w postaci sztabek spotkała się z nadzwyczaj dużym odzewem inwestorów. Tylko w ciągu dwóch tygodni sprzedano 129 kg złota, a władze spółki zachęcone wynikiem mają zamiar powtórzyć akcję na podobnych warunkach.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury kolejnych komentarzy.
Lynx
Treść powyższej wypowiedzi jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza i analizy.
Zgodnie z obowiązującym prawem, kopiowanie i rozpowszechnianie niniejszego tekstu lub jego części jest możliwe tylko za zgodą autora niniejszego artykułu.


