Zapraszam do lektury cotygodniowego mojego komentarza. Już wiadomo, że niedawno zakończony szczyt przywódców Unii Europejskiej nie przyniósł spodziewanych rozstrzygnięć. Nie widać końca problemów strefy euro, a rynkami nadal rządzi niepewność. Inwestorzy tego nie lubią i dlatego nie ma co się dziwić, że w mijającym tygodniu na wszystkich parkietach dominował kolor czerwony. Co ciekawe spadki nie ominęły również metali szlachetnych.
Dzisiaj nie będę rozpisywał się na temat kryzysu finansowego strefy euro oraz wydarzeń natury gospodarczej czy politycznej. Zamiast tego, postaram się ocenić bieżącą sytuację złota. Od pewnego czasu notowania żółtego kruszcu przebiegają odmiennie niż należałoby się tego spodziewać. Od dawien dawna złoto było postrzegane za uniwersalną walutę, której zalety doceniano zwłaszcza w okresach wzmożonej niepewności lub w czasach kryzysu. Zasada, że im gorzej, tym lepiej dla złota, ostatnio jednak jakby nie miała zastosowania. Co się zatem stało, że złoto straciło zaufanie inwestorów?
Zanim spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, parę słów podsumowania mijającego tygodnia. Nie był to dobry okres dla wszystkich surowców, również dla metali szlachetnych. Ostatni tydzień złoto zakończyło notowania na poziomie 1600 $/oz, a srebro z ceną 29,75 $/oz. W rodzimej walucie piątek 16 grudnia dla wyżej wspomnianych kruszców zamknął się odpowiednio na poziomie: 5521,6 zł/oz i 102,16 zł/oz.
Tylko w ciągu ubiegłego tygodnia złoto wyceniane w dolarach straciło około 6,5 %, a w polskiej walucie ponad 3,5 % - co obrazuje wykres zamieszczony poniżej. Podobna sytuacja miała miejsce również na srebrze, gdzie spadki wyniosły odpowiednio: 6,8 % i 4,2 %.

Przejdźmy zatem do próby odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie i zastanówmy się dlaczego ceny złota tak ostatnio spadły i czemu to zawdzięczamy. Od strony fundamentalnej w ostatnim czasie nic się nie zmieniło. Wieloletni trend nadal jest wzrostowy i na razie nie można mówić o jego zmianie. Problemy finansowe państw w strefie euro nie zostały rozwiązane i co więcej nie widać jakichkolwiek symptomów, by szybko doszło do jakiegoś przełomu w tej sprawie. Popyt na fizyczne złoto nie maleje, a patrząc na dane przekazane przez fundusze ETF można śmiało stwierdzić, że nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Według danych przekazanych przez agencję Bloomberg, tylko w listopadzie fundusze tego typu powiększyły swój stan posiadania o 84,8 tony złota i w sumie zgromadziły 2360,5 tony tego kruszcu.
Skoro tak dobrze, to dlaczego ceny złota nie chcą dalej rosnąć? Od początku lipca 2011 roku notowania tego kruszcu bardzo dynamicznie rosły, bijąc po drodze kolejne rekordy. Tak szybkie wzrosty wcześniej czy później musiały zostać poddane korekcie. W sierpniu oraz we wrześniu po utworzeniu podwójnego szczytu doszło do przesilenia i głębszej przeceny. Z całą pewnością na taki rozwój wypadków miała wpływ decyzja zarządu nowojorskiej giełdy, która zwiększając poziom obowiązkowych depozytów zabezpieczających dla kontraktów na złoto spowodowała wycofanie się krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego. Kolejną przyczyną spadków notowań była eskalacja problemów strefy euro oraz zdecydowane umocnienie się amerykańskiego dolara względem wspólnej waluty. Z kolei ostatnie pogłębienie przeceny złota większość analityków upatruje w zamykaniu pozycji przez część inwestorów instytucjonalnych. Przemawiać za tym może fakt nie najlepszych nastrojów na giełdach i chęć podreperowania wyników na koniec roku przez wyżej wspomniane instytucje.

Sytuację na złocie przedstawia wyżej zamieszczony wykres. Po utworzeniu się formacji podwójnego szczytu doszło do realizacji większej korekty a-b-c. Nadejście spadków również wtedy sygnalizował oscylator RSI, którego wartość wskazywała na bardzo silne wykupienie rynku. Podobne zachowanie tego wskaźnika można było zaobserwować również wcześniej, po ustanowieniu kolejnych szczytów (kolejne czerwone kółka na wykresie). Na obecną chwilę fale a i b zostały już wyrysowane, natomiast fala c właśnie jest realizowana.
Wyznaczając zniesienia Fibonacciego kolejno od dołków z dnia 15.01.2009 r., 02.05.2010 r., 28.07.2010 r. i 28.01.2011 r. do szczytu z dnia 23.08.2011 r. uzyskamy szereg poziomów zniesień cen żółtego kruszcu wynikających z poprzednich ruchów wzrostowych. Zgodnie z tą analizą pierwsze istotne wsparcie dla złota widziałbym na poziomie 1535-1540 $/oz, następne w przedziale 1480-1490 $/oz i kolejne w okolicach 1450 $/oz. Z załączonego wykresu wyraźnie widać, że fala a osiągnęła ten pierwszy poziom, choć na wykresie liniowym trochę jej do niego zabrakło. Pozostaje tylko pytanie: czy fala c została już zakończona czy też czeka nas jeszcze ruch na południe. Wprawdzie wskaźnik RSI wygenerował sygnał kupna, po przecięciu od dołu linii wyprzedania (miejsce oznaczone niebieskim kółkiem na wykresie), to jednak wydaje się, że fala c nie została jeszcze zakończona i może nas czekać kolejne zejście notowań na niższy poziom. Czas pokaże na ile moje oceny są właściwe i na ile teoria znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości.
I na koniec:

Wszystkim pasjonatom, inwestorom i sympatykom naszego działu życzę
zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia
Lynx
Treść powyższej wypowiedzi jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza i analizy.
Zgodnie z obowiązującym prawem, kopiowanie i rozpowszechnianie niniejszego tekstu lub jego części jest możliwe tylko za zgodą autora niniejszego artykułu.


