Witam i zapraszam do lektury mojego komentarza. Następny tydzień i kolejna porcja informacji mających wpływ na przebieg notowań. Tym razem rynki bardzo pozytywnie zareagowały na ostatnie oświadczenie szefa FED, Bena Bernanke. Tego optymizmu nie potrafiły zgasić ani dość kiepskie dane o PKB Stanów Zjednoczonych, ani nawet kolejna obniżka wiarygodności kredytowej państw europejskich dokonana przez agencję ratingową Fitch. W tym czasie metale szlachetne dalej kontynuowały swoją dobrą passę.
Od dłuższego czasu możemy zauważyć, że ogólnie pojęte rynki finansowe są bardzo wrażliwe na wszelkiego rodzaju informacje, które pojawiają lub mogą się pojawić. To tylko świadczy o sporej dawce niepewności i dużej zmienności jaka im towarzyszy. Z jednej strony mamy oczekiwanie na poprawę sytuacji, a z drugiej ewidentne sygnały świadczące o dalej rozwijającym się kryzysie. W takim przypadku każda wiadomość może zarówno pobudzić jak i schłodzić nastroje na rynkach. Również ostatni tydzień był takim okresem. Tym razem na wysokości zadania stanęła Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych. W połowie ubiegłego tygodnia komunikat z posiedzenia FED-u wniósł optymizm na giełdy i zachęcił inwestorów do bardziej zdecydowanych zakupów. Zapowiedź Bena Bernanke o pozostawieniu zerowych stóp procentowych do końca 2014 roku stała się sygnałem do wzrostu notowań zarówno akcji jak i surowców. Również ceny metali szlachetnych nie pozostały obojętne na te informacje. Złoto i srebro zaliczyły solidne wzrosty, kontynuując dobrą passę zapoczątkowaną kilka tygodni temu. Polityka największych banków centralnych coraz bardziej zmierza ku inflacyjnym rozwiązaniom, ale powodem takich decyzji jest obawa o aktualny stan gospodarki i stabilność systemu bankowego. Obecna stagnacja w gospodarce oraz ryzyko niewypłacalności ponad miarę zadłużonych państw europejskich nadal korzystnie wpływają na kształtowanie się cen metali szlachetnych. Wprawdzie od dłuższego czasu złoto zachowywało się bardziej jak typowy surowiec a nie metal szlachetny, to jego rola bezpiecznej przystani wcale nie osłabła. Ujemne stopy procentowe i coraz silniejsza presja inflacyjna powodują, że inwestycje w kruszce w dalszym ciągu są jedną z najatrakcyjniejszych form lokowania środków. Tym bardziej zyskają one na swojej atrakcyjności, jeśli potwierdzą się pogłoski o planach uruchomienia kolejnego pakietu stymulującego QE3 przez FED. Czy to tylko pobożne życzenia inwestorów czy realna przesłanka, o tym przekonamy się za jakiś czas.
Jak już wyżej wspomniałem mijający tydzień był kolejnym okresem, w którym rosły ceny metali szlachetnych. Oczywiście na tak pozytywny rozwój sytuacji w dużej mierze wpłynął komunikat szefa FED-u, Bena Bernanke. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym kruszcom było dalsze osłabienie amerykańskiej waluty. Te dwie przesłanki pozwoliły żółtemu metalowi kontynuować wzrosty i pokonać barierę 1700 dolarów za uncję. Równie dobrze spisywało się srebro, które w tym czasie przekroczyło poziom 33 dolarów za uncję.

Ostatni tydzień złoto zakończyło notowania z ceną 1739,26 $/oz, a srebro wyceniono na 33,91 $/oz. Tym samym królewski kruszec podrożał w tym czasie o około 4,5 %, a jego mniej doceniany kuzyn o 6,3 %.
Również i tym razem gorzej wypadła wycena obydwu kruszców w rodzimej walucie. Po raz kolejny winny temu jest złoty, który w dalszym ciągu umacnia się w stosunku do euro i dolara. To sprawia, że ceny kruszców nie rosną w takim samym stopniu jak w przypadku notowań wyrażonych w amerykańskiej walucie. W piątek, na koniec notowań, złoto wyceniono na 5562,5 zł/oz, a srebro na 108,6 zł/oz.
Nadchodzący tydzień również zapowiada się ciekawie, bowiem będzie obfitował w ważne wydarzenia oraz istotne dane z amerykańskiej gospodarki. Tym razem uwaga wszystkich będzie zwrócona na Europę. Już w poniedziałek czeka nas kolejny szczyt przywódców Unii Europejskiej. Wprawdzie dotychczasowe spotkania szefów rządów nie przyniosły jakiegoś przełomu, to jednak tym razem może ono mieć dla rynków spore znaczenie psychologiczne. Ponadto w tym tygodniu czekają nas kolejne istotne odczyty danych makro ze Stanów Zjednoczonych. Ostatnie zaprezentowane dane nie były najlepsze, z tego też powodu rynki z dużą niepewnością i napięciem będą oczekiwać na te informacje. Jeżeli kolejne odczyty okażą się również tak samo kiepskie jak poprzednie, wtedy na rynkach zapewne skończą się wzrosty i zagoszczą spadki.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury kolejnych komentarzy.
Lynx
Treść powyższej wypowiedzi jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza i analizy.
Zgodnie z obowiązującym prawem, kopiowanie i rozpowszechnianie niniejszego tekstu lub jego części jest możliwe tylko za zgodą autora niniejszego artykułu.


