Na przestrzeni lat używano najróżniejszych materiałów jako środków płatniczych od muszli zaczynając na ludzkich głowach kończąc.
Ich wartość nie była jasno określona nominałem, a liczyła się bardziej trudność zdobycia danego „pieniądza” i ideologia mu nadawana w danym regionie.
Chciałem opisać jeden z najpiękniejszych, moim zdaniem, środków płatniczych jakie są dziełem rąk ludzkich, a mianowicie „pierzaste pieniądze” (Tevau) z Santa Cruz.
Wyspy Santa Cruz to grupa wysp wulkanicznych w prowincji Temotu państwa Wysp Salomona na Pacyfiku. Zajmuje powierzchnię 958 km², a zamieszkuje ją około 8 000 osób.


Europejczycy, którzy odkryli ten archipelag, stwierdzili, że tubylcy do regulowania swoich płatności używali „pierzastych pieniędzy” czyli osiągających 10 metrów długości (!) zwojów roślinnego włókna, pokrytych czerwonymi piórkami.

By wytworzyć takie pieniądz trzeba było się nieźle napracować.
Najpierw trzeba było zdobyć kolorowe piórka. Robiła to osoba, którą możemy nazwać łowczym mennicy.
Wabił on ptaki z tej samej rodziny Hawajek (ptaki z tej samej rodziny służyły do podobnych celów na Hawajach). W tym celu smarował drążek klejem roślinnym, ubierał go w kwiaty, wystawiał przed chatę i czekał na zwabione tym sposobem ptaki. Ptak, który skusił się na kwiecistą przynętę przyklejał się do kija. Łowczy takiemu ptakowi wyskubywał najcenniejsze piórka i wypuszczał na wolność. Niestety ptaki często nie przeżywały tej operacji.
Następnie pióra przekazywano kolejnemu specjaliście, który wykonywał małe ramki z piór szarych gołębi pacyficznych przez niego łowionych i mocował na nich barwne piórka. Dla jednego ‘banknotu’ potrzebne było 1500 ramek.
Dopiero trzeci rzemieślnik kończył pracę. Jego praca polegała na połączeniu ramek w długie paski za pomocą włókien kory. Kolejnym etapem było zdobienie gotowych pasków muszelkami, błyszczącymi nasionami czy kawałkami żółwich skorup. Pasek taki zawierał 750 ramek. Na końcu łączono dwa paski umieszczając po środku swój znak rzemieślniczy (zdjęcie poniżej) i zwijano.

Na każdy pierzasty banknot należało przeznaczyć od 600 do 800 godzin pracy, łatwo więc wywnioskować iż nie był to pieniądz dla „zwykłych ludzi”. Tą walutę ceniono bardzo wysoko i nie posługiwano się na co dzień, płacono nią przy szczególnych okazjach takich jak śluby czy zakup łodzi, a także do pozyskania rzadkich towarów takich ja korzenie taro czy zakup świń.
Pieniądz ten przechowywano pod paleniskiem domowym. Tam mieściła się skrytka, gdzie nie mogły go dosięgnąć grzyby i robactwo. Zwój był także owijany liśćmi palmowymi, co częściowo widać na fotografii poniżej.

Pierzaste pieniądze do dziś są używane w Santa Cruz do regulowania szczególnie poważnych zobowiązań, ale ma to zabarwienie bardziej symboliczne i tradycyjne niż ekonomiczne.



